- Ach, Boże! zaraz z czego? Pierwej niech pan odpowie na moje pytanie.
- Nieszczególnie, ale jeżdżę.
- Właśnie że musi pan dobrze jeździć, gdyż od razu zgadł pan, co zrobią konie w rękach takiego mistrza jak pan Julian. Będziemy jeździli razem... Panie Ochocki, od dzisiejszego dnia daję panu urlop ze spacerów.
- Bardzo się z tego cieszę - odparł Ochocki.
- A, ładnie w taki sposób odpowiadać damom! - zawołała panna Felcia.
- Wolę odpowiadać aniżeli odbywać z nimi spacery. Kiedyśmy ostatni raz jeździli z panią Wąsowską, w ciągu dwu godzin sześć razy zsiadałem z konia, a pięciu minut nie miałem spokojności. Niech teraz pan Wokulski spróbuje.
- Felu, powiedz temu człowiekowi, że z nim nie rozmawiam - odezwała się wdówka wskazując na Ochockiego.
- Człowieku, człowieku!... - zawołała Felcia. - Ta pani z wami nie rozmawia... Ta pani mówi, że jesteście ordynarni.
- A co, już zatęskniła pani do towarzystwa ludzi z dobrymi manierami - odezwał się Starski. - Niech pani spróbuje, może dam się przeprosić.
-Dawno pan wyjechał z Paryża? - zapytała wdówka Wokulskiego.
- Jutro będzie tydzień.
- A ja już nie widziałam go cztery miesiące. Kochane miasto...
- Zasławek!..- krzyknął Ochocki i zamachnął batem do ogromnego wystrzału, który mu się jednak nie udał, ponieważ bicz, niezbyt szczęśliwie rzucony w tył, zaplątał się między parasolki dam i kapelusze panów.
- Nie, moi państwo - zawołała wdówka - jeżeli chcecie mnie miewać na przejażdżkach, to wiążcie tego człowieka. On jest po prostu niebezpieczny...
Na breku znowu wszczął się hałas, ponieważ Ochocki miał swoje stronnictwo w osobie panny Felicji, która utrzymywała, że jak na początkującego, dobrze powozi i że najwytrawniejszym furmanom zdarzają się wypadki.

NR: WJVVBZM WJJYGGM WQBPKZM WQKQQGM WQQJPQM