- Już mi pani daje dymisję! - westchnął komicznie Starski.
- Pan wie, że ja zawsze daję dymisję wielbicielom, którzy mnie nudzą. No, ale siadajmy, moi państwo. Narzeczeni naprzód. Fela obok Ewelinki.
- O nie! - zaprotestowała blondynka. - Siądę na końcu, bo babcia nie pozwala mi siadać przy narzeczonych.
Baron z większą elegancją aniżeli zręcznością podsadził narzeczoną i sam usiadł naprzeciw niej. Potem wdówka zajęła miejsce obok barona, Starski obok narzeczonej, a panna Felicja obok Starskiego.
- Prosimy - odezwała się wdówka do Wokulskiego zbierając w fałdy swoją pąsową suknię, która rozesłała się na połowie ławki.
Wokulski usiadł naprzeciw panny Felicji i spostrzegł, że dziewczynka patrzy na niego z pełnym zachwytu podziwem, rumieniąc się co chwilę.
- Czy nie moglibyśmy prosić pana Ochockiego, ażeby lejce oddał stangretowi? - rzekła wdówka.
- Moja pani, cóż mi pani wiecznie robi jakieś awantury! - oburzył się Ochocki. - Właśnie, że ja będę powoził.
- Więc daję słowo honoru, że wybiję pana, jeżeli nas wywrócisz.
- To się jeszcze pokaże - odparł Ochocki.
- Słyszeliście państwo, ten człowiek mi grozi! - zawołała wdówka. - Czy nie ma tu nikogo, który by się za mną ujął?
- Ja panią pomszczę - wtrącił Starski dosyć lichą polszczyzną. -Przesiądźmy się we dwoje do tamtego powozu.
Piękna wdowa wzruszyła ramionami, baron znowu całował rączki swojej narzeczonej, która uśmiechając się rozmawiała z nim półgłosem, ale ani na chwilę nie straciła wyrazu smutku i obawy.
Podczas gdy Starski przekomarzał się z wdową, a panna Felicja rumieniła się, Wokulski patrzył na narzeczoną. Spostrzegła to, odpowiedziała mu pogardliwym wejrzeniem i nagle z bezbrzeżnego smutku przeszła do dziecinnej wesołości. Sama podała rękę baronowi do nowego pocałunku, a nawet niechcący potrąciła go nóżką. Jej wielbiciel był tak wzruszony, że pobladł i posiniały mu usta.
- Ależ pan nie ma idei o powożeniu! - krzyknęła wdowa usiłując potrącić Ochockiego drutem parasolki.

NR: WJZBPZM WQPQYGM WJJXYZM WQQZPZM WQXGKKM