W Wokulskim zakipiał gniew...
- Nie, pani - odparł - tylko mam przyjaciela pesymistę, który mi wytłumaczył, że nierównie korzystniej jest kupić miłość za cztery tysiące rubli rocznie, a wierność za pięć tysięcy aniżeli za to, co nazywamy uczuciem.
- Piękna wierność!... - szepnęła pani Wąsowska.
- Przynajmniej z góry zapowiada, czego się mamy od niej spodziewać.
Pani Wąsowska przygryzła wargi i skręciła w stronę powozu.
- Powinien by pan zacząć apostołować swoje nowe poglądy.
- Ja myślę, proszę pani, że na to szkoda czasu, bo jedni nigdy ich nie zrozumieją, a inni nic uwierzą bez osobistego doświadczenia.
- Dziękuję panu za prelekcję - rzekła po chwili. - Zrobiła na mnie tak silne wrażenie, że nawet nie proszę pana, ażebyś mnie odwiózł do domu... Jesteś pan dziś w wyjątkowo złym humorze, sądzę jednak, że to minie... Ale... ale... Oto list - dodała wsuwając mu w rękę kopertę - który niech pan przeczyta. Popełniam niedyskrecję, ale wiem, że mnie pan nie zdradzi, a postanowiłam sobie ostatecznie rozwikłać
nieporozumienie między panem i Belą. Jeżeli mi się zamiar uda, niech pan spali, jeżeli nie... niech mi pan ten list przywiezie na wieś...
Adieu!
Siadła do powozu i zostawiła Wokulskiego na ogrodowej szosie.
"Do licha, czyżbym ją obraził?... - rzekł do siebie. - A szkoda, bo warta grzechu!..."
Szedł powoli w stronę Alei Ujazdowskiej i myślał o pani Wąsowskiej.
"Głupstwo!... przecież jej nie oświadczę, że mam na nią apetyt...
A zresztą, choćbym trafił na dobrą chwilę, co bym dał jej w zamian?..

NR: WQYQXXM WQBJJVM WQYJYBM WQVGYJM WQVVXKM