- Między ludźmi dobrze wychowanymi wystarcza wzajemne zaufanie - odparł baron. - Mam więc nadzieję, że ani ja, ani moja żona, a nade wszystko moja żona nie będzie miała powodu skarżyć się na panów...
Młody człowiek gorąco ścisnął go za rękę.
- Daję panu słowo - rzekł - że nigdy nie zrobimy przykrości pańskiej żonie, która może niesłusznie uprzedziła się...
- Dość! Dość!... panie - przerwał baron. Wziął zadatek i wydał kwit.
Po wyjściu młodzieńca wezwał do siebie Maruszewicza.
- Nie wiem - rzekł strapiony baron - czy nie palnąłem głupstwa... bo lokatora już mam, ale sądząc z opisu obawiam się, czy nie będzie nim jeden z tych młodych ludzi, których właśnie wypędziła moja żona...
- Wszystko jedno! ˇ - odparł Maruszewicz - byle z góry płacili.
Na drugi dzień z rana wprowadzili się do pokoiku trzej młodzi ludzie, ale tak cicho, że nikt ich nawet nie widział. Nikt nawet nie uważał, że wieczorami sesjonują z Klejnem. Zaś w kilka dni później wpadł do barona mocno zirytowany Maruszewicz wołając:
- A wie baron, że to istotnie są ci hultaje, których wyrzuciła baronowa. Maleski, Patkiewicz...
- Wszystko jedno - odpowiada baron. - Żonie mojej nie dokuczają, więc byle płacili...
- Ale mnie dokuczają! - wybuchnął Maruszewicz. - Jeżeli okno otworzę, jeden z nich strzela do mnie grochem przez świstułę, co wcale nie jest przyjemne. Gdy się zaś zejdzie u mnie parę osób albo któraś z dam (dodał ciszej), bębnią mi grochem w okna tak, że wysiedzieć nie, można... To mi przeszkadza... to mnie kompromituje. Ja pójdę na skargę do cyrkułu!...
Baron naturalnie opowiedział o tym swoim lokatorom prosząc ich, aby nie strzelali do okien Maruszewicza. Ci przestali strzelać, ale za to jeżeli Maruszewicz przyjmuje u siebie jaką damę, co trafia mu się dosyć często, zaraz jeden z chłopaków wychyla się przez okno i wrzeszczy:
- Stróżu! stróżu!... a nie wiecie, jaka to pani poszła do pana Maruszewicza?
Naturalnie, stróż nie wie nawet, czy jaka poszła, ale po podobnym zapytaniu dowiaduje się o tym cała kamienica.
Maruszewicz jest wściekły na nich; tym bardziej że baron na jego skargi odpowiada: