Przez kilka chwil słyszał tylko turkot kół i zauważył, że wagon się chwieje.
Nigdy nie czułem takiego chwiania się wagonu" - rzekł do siebie.
- I ten medalion - drwił Starski - jest całym prezentem przedślubnym?... Niezbyt hojny narzeczony: kocha jak trubadur, ale...
- Zapewniam cię - przerwała panna Izabela - że oddałby mi cały majątek...
- Bierzże go, kuzynko, i mnie pożycz ze sto tysięcy... A cóż, znalazła się ta cudowna blaszka?...
- Właśnie że nie, i jestem bardzo zmartwiona. Boże, gdyby on się kiedy dowiedział...
- Czy o tym, że zgubiliśmy jego blaszkę, czy że szukaliśmy medalionu? - szepnął Starski przytulając się do jej ramienia.
Wokulskiemu mgłą zaszły oczy.
"Tracę przytomność?..." - pomyślał chwytając za pas przy oknie. Zdawało mu się, że wagon zaczyna skakać i lada moment nastąpi wykolejenie.
- Wiesz, że jesteś zuchwały!... - mówiła przyciszonym głosem panna Izabela.
- To właśnie stanowi moją siłę -- odparł Starski.
- Zlituj się... Ależ on może spojrzeć!... Znienawidzę cię...
- Będziesz szaleć za mną, bo nikt nie zdobyłby się na to... Kobiety lubią demonów...
Panna Izabela przysunęła się do ojca. Wokulski patrzył w przeciwległą szybę i słuchał.
- Oświadczam ci - mówiła zirytowana - że nie wejdziesz za próg naszego domu... A gdybyś ośmielił się... powiem mu wszystko...