Ciekawostki:
Wciągarki liniowe, stemple budowlane, zsypy - wszystko dostępne na stronie www.arad.pl
Nie wiesz jak zamarynować grzyby koniecznie odwiedź nasz serwis.
Sprawdź ofertę na liderin w naszej aptece! Kliknij

       

- Dziwny prezent, nieprawdaż - mówił Wokulski otwierając medalion. - Widzi pani tę blaszkę lekką jak pajęczyna?... A jednak jest to klejnot, jakiego nie posiada żaden skarbiec, nasienie wielkiego wynalazku, który może ludzkość przemienić. Kto wie, czy z tej blaszki nie urodzą się okręty napowietrzne. Ale mniejsza o nie... Oddając go pani, składam moją przyszłość...
- Więc to jest talizman?
- Prawie. Jest to rzecz, która mogła mnie wyciągnąć z kraju, a cały mój majątek i resztę życia utopić w nowej pracy. Może byłaby ona stratą czasu, maniactwem, ale w każdym razie myśl o niej była jedyną rywalką pani. Jedyną... - powtórzył z naciskiem.
- Myślał pan opuścić nas?
- Nawet nie dawniej jak dziś rano. Dlatego oddaję pani ten amulet. Odtąd, oprócz pani, już nie mam innego szczęścia na świecie; została mi pani albo śmierć.
- Jeżeli tak, więc biorę pana do niewoli - rzekła panna Izabela i zawiesiła medalion na szyi. A kiedy przyszło wsunąć go za stanik, spuściła oczy i zarumieniła się.
"Otom podły - pomyślał Wokulski. - I, ja taką kobietę podejrzywałem... Ach, nędznik..."
Kiedy wrócił do siebie i wpadł do sklepu, był tak rozpromieniony, że pan Ignacy nieledwie przeraził się.
- Co tobie? - zapytał
- Powinszuj mi. Jestem narzeczonym panny Łeckiej.
Ale Rzecki, zamiast winszować, mocno pobladł.
- Miałem list od Mraczewskiego - rzekł po chwili. - Suzin, jak wiesz, jeszcze w lutym wysłał go do Francji...
- Więc?... - przerwał Wokulski.
- Ano pisze mi teraz z Lyonu, że Ludwik Stawski żyje i mieszka w Algierze, tylko pod nazwiskiem Ernesta Waltera. Podobno handluje winem. Przed rokiem ktoś go widział.
- Sprawdzimy to - odpowiedział Wokulski i spokojnie zanotował w katalogu adres.