- Pan Starski.
Jednocześnie ukazał się na progu mężczyzna średniego wzrostu, zręczny, śniady, z małymi faworytami i wąsikami, i bardzo nieznaczną łysiną. Miał fizjonomię na pół wesołą, na pół drwiącą i od razu zawołał:
- Jakżem kontent, kuzynko, że cię znowu mogę przywitać!...
Panna Izabela w milczeniu podała mu rękę; mocny rumieniec oblał jej twarz, a w oczach zamigotało rozmarzenie. Wokulski cofnął się do bocznego stołu. Panna Izabela przedstawiła panów: - Pan... Wokulski... Pan Starski...
Nazwisko Wokulskiego było zaakcentowane w taki sposób, że Starski kiwnąwszy mu głową usiadł o kilka kroków, zwrócony bokiem. W odpowiedzi Wokulski usiadł przy małym stoliku pod ścianą i zaczął oglądać album.
- Kuzynek podobno wraca z Chin? - spytała panna Izabela.
- Teraz z Londynu i jeszcze ciągle myślę, że jestem w okręcie - odpowiedział Starski, dość wyraźnie kalecząc polszczyznę.
Panna Izabela zaczęła mówić po angielsku.
- Spodziewam się, że tym razem kuzynek zabawi w kraju dłużej?
- To zależy - odparł również po angielsku Starski.
- Kto jest ten?.. - dodał rzucając okiem na Wokulskiego.
- Plenipotent mego ojca. Od czegóż to zależy?...
- Myślę, że kuzynka nie potrzebuje się pytać - odpowiedział z uśmiechem młody człowiek. - To zależy - od hojności mojej babki...
- A ładnie... spodziewałam się komplimentu pod moim adresem...
- Podróżnicy nie mówią komplimentów, gdyż wiedzą, że pod każdą szerokością jeograficzną komplimenta dyskredytują mężczyznę w oczach kobiet. - W Chinach zrobił kuzyn to odkrycie? - W Chinach, w Japonii, a nade wszystko w Europie.