- Zbawco... dobrodzieju!... - mówił wzruszonym głosem. - Jesteś najszlachetniejszym z ludzi... Ale - dodał cofając się i rozkładając ręce - czy tylko ty nie stracisz?...
- Ja?... Przecież jestem kupcem.
- Kupiec!... Także mi mów!... - zawołał pan Tomasz: - Dzięki tobie przekonałem się, że wyraz kupiec jest dziś synonimem wielkoduszności, delikatności, bohaterstwa... zacny!...
I rzucił mu się na szyję, omal nie płacząc. Wokulski po raz trzeci usadowił go na fotelu, a w tej chwili zapukano do drzwi.
- Proszę.
Wszedł Henryk Szlangbaum, blady, z błyskawicami w oczach. Stanął przed panem Tomaszem i kłaniając mu się rzekł:
- Panie - ja jestem Szlangbaum, właśnie syn tego podłego" lichwiarza, na którego pan tyle wymyślał w sklepie przy moich kolegach i gościach...
- Panie... nie wiedziałem... wszelką satysfakcję jestem gotów...a najpierwej - przepraszam... Byłem bardzo zirytowany... - mówił wzruszony pan Tomasz.
Szlangbaum uspokoił się.
- Proszę pana - odparł - zamiast dawać mi satysfakcję, niech pan posłucha, co powiem. Dlaczego mój ojciec kupił pański dom? o tona dziś mniejsza. Że zaś pana nie oszukał - dam stanowczy dowód. Ojciec natychmiast odstąpi panu ten dom za dziewięćdziesiąt tysięcy...Więcej powiem - wybuchnął - nabywca odda go panu za siedemdziesiąt...
- Henryku!... - wtrącił Wokulski.
- Już skończyłem. Żegnam pana - odpowiedział Szlangbaum i nisko ukłoniwszy się panu Tomaszowi wyszedł z pokoju.
- Co za przykra farsa! - odezwał się po chwili pan Tomasz. -Istotnie, wypowiedziałem w sklepie parę gorzkich wyrazów o starym Szlangbaumie, ale pod słowem, nie wiedziałem, że jego syn tu jest... Zwróci mi dom za siedemdziesiąt tysięcy, za który dal dziewięćdziesiąt... Paradny!... Cóż ty na to, panie Stanisławie?..
- Może dom naprawdę wart tylko dziewięćdziesiąt... - nieśmiało odpowiedział Wokulski. Pan Tomasz zaczął zapinać na sobie odzież i krawat.
- Dziękuję ci, panie Stanisławie - mówił - i za pomoc, i za zajęcie się moimi interesami... Co za farsa z tym Szlangbaumem!... Ale... ale... Belcia prosi cię jutro na obiad... Pieniądze odbierz od adwokata naszego księcia, a co do procentu, który będziesz łaskaw...