- Nie mamy upoważnienia do żadnych kroków pojednawczych odparł Rzecki, w którym ocknął się były oficer węgierski.
Uczony egiptolog szeroko otworzył oczy i przełknął dwa razy, raz po raz.
Na twarzy hrabiego mignęło zdumienie; w tej chwili jednak opanował się i odpowiedział tonem suchej grzeczności:
- W takim razie słuchamy warunków...
- Niech panowie raczą je podać - odparł Rzecki.
- O! bardzo prosimy panów - rzekł hrabia.
Rzecki odchrząknął.
- W takim razie ośmielę się proponować... przeciwnicy stają o dwadzieścia pięć kroków, idą naprzód po pięć kroków...
-Tek.
- Pistolety gwintowane z muszami... Strzały do pierwszej krwi...- zakończył Rzecki ciszej.
-Tek.
- Termin, jeżeli można, jutro przed południem...
-Tak.
Rzecki ukłonił się nie wstając z krzesła. Hrabia wziął arkusz papieru i wśród ogólnego milczenia przygotował protokół, który Szuman natychmiast przepisał. Oba dokumenty poświadczono i niespełna w trzy kwadranse interes był gotowy. Świadkowie Wokulskiego pożegnali gospodarza i jego towarzysza, który znowu zatopił się w rozpatrywaniu obłoków.
Gdy już byli na ulicy, Rzecki odezwał się do Szumana:

NR: WJJVQPM WJQXQXM WJJJKZM WQBGJPM WQBYZZM