Żyd podniósł głowę i z czoła zsunął okulary na oczy.
- Ach, to pan dobrodziej?... - odparł ściskając go za rękę. - Co to, czy już i pan potrzebuje pieniędzy?...
- Nie - odpowiedział Wokulski rzucając się na wyplatane krzesło przed kontuarem. A ponieważ wstyd mu było od razu objaśnić, po co przyszedł, więc spytał:
- Cóż słychać, panie Szlangbaum?
- Żle! - odpowiedział starzec. - Na Żydów zaczyna się prześladowanie. Może to i dobrze. Jak nas będą kopać i pluć, i dręczyć, wtedy może upamiętają się i te młode Żydki, co jak mój Henryk poubierali się w surduty i nie zachowują swoje religie.
- Kto was prześladuje! - odparł Wokulski.
- Pan chce dowody?... - spytał Żyd. - Ma pan dowód w ten Kurieru". Ja onegdaj posłałem do nich szaradę. Pan zgaduje szarady?..
Posłałem taką:
Pierwsze i drugie - to zwierz kopytkowy,
Pierwsze i trzecie - ozdabia damskie głowy;
Wszystkie razem na wojnie strasznie goni,
Niech nas Pan Bóg od tego zabroni.
Pan wie, co to?... Pierwsze i drugie - to jest: koza; pierwsze i trzecie - to jest koki, a wszystkie - to sÄ…: Kozaki. A pan wie, co oni mi odpisali?... Zaraz...
Podniósł Kurier" i czytał:
- Odpowiedzie od redakcje. Panu W. W. Encyklopedie większe Orgelbranda..." Nie to... Panu Motylkowi. Frak kładzie się Nie to... A, jest!... Panu S. Szlangbaumowi: Pańska szarada polityczna nie jest gramatyczna." - Proszę pana: co tu jest z polityki? Żebym ja napisał szarade o Dizraeli albo o Bismarck, to byłaby polityka, ale o Kozaki to przecie nie jest polityka, tylko wojskowość.