Ciekawostki:
hitachi - narzędzia ten znanej i cenionej marki odszukasz w naszym serwisie.
Prosty przepis na lukier - niezbędny dla każdego cukiernika i amatora domowych wypieków
InteresujÄ… CiÄ™ telebimy reklamowe? Zobacz ofertÄ™ flexvision.pl.

       

Zastanowił się chwilę nad tym, co powiedziała.
- A tak - potwierdził - zmieniłem się istotnie...
- I tak nadzwyczajnie - dorzuciła - jakby cię dotknęła różdżka jakiegoś złego czarnoksiężnika... Machnął ręką i zaśmiał się wpółwesoło, wpółgorzko.
- Jaki tam czarnoksiężnik! - odparł. - Życie to, moja duszko, życie zmienia ludzi. W takich, uważasz, okolicznościach ostatni chyba głupiec utrzymywać się może w roli Adonisa... Ale jeżeli ci idzie o moje serce, charakter...
Z wyjątkową u niej energią wyprostowała się i z głębokim przekonaniem rzekła:
- Nie, Benedykcie, nigdy nie zgodzę się na to, aby życie wymagało od nas takich ofiar. Może ono być piękne i szczęśliwe, ale tylko dla tych, którzy odrzucą jego brzydką i prozaiczną stronę. Ale jeżeli kto tak, jak ty, zanurzy się w samych materialnych interesach, a wyrzeknie się wszelkiego piękna i wszelkiej poezji... wtedy.
- Więc oboje z tobą zanurzać się będziemy w poezji - przerwał mężczyzna - a tymczasem bank lub lichwiarze sprzedadzą nam Korczyn i wraz z dziećmi pójdziemy w świat o kiju...
Mówił to łagodnie, ale gdy teraz spojrzał na żonę, wyraz lekceważenia przebiegł mu po twarzy.
- Nie rozumiemy się i zrozumieć się nie możemy - ze smutną obojętnością rzekła pani Emilia.
- Ale na koniec - zawołał mąż - czegóż chcesz? co mi masz do wyrzucenia? dlaczego jesteś nieszczęśliwą? Czyżbyś naprawdę wymagała ode mnie, abym nieodstępnie przy tobie siedząc zaniedbywał obowiązków, jakie mam dla dzieci i dla ciebie samej? abym jak bałwan jaki czytał z tobą romanse, słuchał rzępolenia Orzelskiego i nie dbał o ten nasz kawał ziemi, a na koniec i o swój honor? bo przecież od interesów majątkowych i honor nieraz zależy Czyżbyś naprawdę tego ode mnie chciała?
- Ależ nie! - żywo zaprzeczyła kobieta - teraz już tego nie chcę... o nie! Każde z nas ma już teraz świat osobny... zupełnie inny...
- Więc czegóż ci brakuje? Zbytkiem istotnie otoczyć cię nie mogę, ale i po cóż ten zbytek? a niedostatku dotąd, chwała Bogu, w domu naszym nie ma. Pracy i kłopotów nie masz żadnych... Wiedziałem od razu, że nie jesteś do pracy ani stworzoną, ani wychowaną, i nie wymagałem jej nigdy od ciebie. Gospodarstwem zajmuje się Marta.., ty robisz to tylko, co chcesz... Dzieci masz, przywiązanie moje... książki... robótki...
Powoli ładna kobieta wyprostowywała wątłą swą kibić, aż wyprostowała ją zupełnie i z błyskiem w oczach przerwała:
- Wyliczyłeś wszystko, co mam, wyliczże teraz to, czego nie mam. Cóż ja mam? Żyję w tym kącie jak zakonnica, więdnę jak kwiat zasadzony na piaskach. Cóż stąd, że nie doświadczam niedostatku? Moje potrzeby są większe, wyższe... O smaczny obiad nie dbam, ale pragnę dokoła widzieć choć trochę poezji, piękna, artyzmu.., A gdzież je tu znaleźć mogę? Ja pragnę wrażeń natura moja nie może być stojącą wodą, ale potrzebuje błyskawic, które by nią wstrząsały... Ja pragnę nade wszystko podziału uczuć... a czy jest przy mnie choć jedno serce, które by uderzało razem z moim sercem? Mówisz zawsze, że mię kochasz! Ja to uważam za bolesną tylko ironię! Przebacz, że powiem prawdę. Nie masz natury dość wytwornej i zarazem gorącej, abyś mógł kochać tak, jak ja kochaną być potrzebuję. Gdybyś mię tak kochał, nie opuszczałbyś mnie na godziny i dnie całe dla prostych materialnych interesów. Przy mnie, dla mnie zapominałbyś o wszystkim, nie obrażałbyś co chwilę gustów i przyzwyczajeń moich, ale wyrzekłbyś się raczej wszystkiego, zapomniałbyś o wszystkim, byle mię rozweselić, zająć uszczęśliwić. Tak ja rozumiem miłość, takiej spodziewałam się od ciebie i dawno już wiem, żem się zawiodła. Cierpiałam nad tym tak, że aż się zachwiało to biedne, słabe zdrowie moje. Na koniec zdobyłam się na rezygnację. Ale za to gdybym ja miała choć rozrywki i przyjemności jakie... Żyję na pustyni... nikogo nie widując, sama przed światem za lasami tymi ukryta... Proza... proza... proza... Ja na niej, tak jak ty, poprzestawać lnie mogę... I nuda... Ja nudzę się... Przecież książki i robótki wystarczyć nie mogą nikomu, a choćbym chciała zająć się jeszcze czym innym, nie pozwala mi na to słabe moje zdrowie...
Mówiła to wszystko bez gniewu, cicho i tylko z wielkim żalem. Oczy jej napełniły się łzami, które przecież powściągnęła, i z ruchem zupełnego zniechęcenia dodała:
- Ale po cóż o tym mówić? Ty się nie zmienisz i nic się nie zmieni. Gwiazdy losu różnym światłem świecą. Moja jest ciemną. Z pociechą myślę, że jestem słaba i mam złe zdrowie, może więc wkrótce mogiła.
Woń rezedowej perfumy wionęła od chusteczki, którą na chwilę do oczu swych przycisnęła. Potem odwróciwszy twarz patrzeć zaczęła na powietrzną grę kapryfoliowych gałązek, którymi wietrzyk poruszał.
Benedykt nie przerywał, słuchał i koniec wąsa przygryzał, a gdy umilkła, nie patrząc na nią przytłumionym głosem wymówił:
- Ja... moje... mnie... dla mnie.,. przy mnie..,
Po chwili wstał. Zdawać się mogło, że wysoka i silna postać jego cięższą jeszcze stała się niż wprzódy.