- Znak Boży - ozwał się Powała. - Ha! to już mimo łez naszego króla nic widać z pokoju nie będzie.
- A bitwa będzie taka, jakiej świat nie pamięta rzekł Maćko.
I jechali dalej w milczeniu majÄ…c serca wezbrane i uroczyste.
Lecz gdy już byli niedaleko namiotu pana de Lorche, zerwał się znów wicher z taką siłą, że w mgnieniu oka porozrzucał ogniska Mazurów. Powietrze zaroiło się tysiącami głowni, płonących szczypek, skier, a zarazem przesłoniło się kłębami dymu.
- Hej, dmie okrutnie! - mówił Zbyszko ociągając opończę, którą mu. wiatr na głowę zarzucił.
- A w wichurze jakoby jęki i płacz ludzki słychać.
- Świt już niezadługo, ale nikt nie wie, co mu dzień przyniesie - dodał de Lorche.