Znów zapadła cisza. Policzki Jagienki zakwitły jak róże, czuła bowiem, że Zbyszko oczu nie odrywa ani na chwilę od jej twarzy, więc chcąc zagadać własne zakłopotanie znów zapytała:
- Czego się tak patrzysz?
- Wadzi ci?
- Nie wadzi mi, jeno się pytam.
- Jagienka?
- Co...
Zbyszko nabrał w piersi powietrza, westchnął, poruszył ustami, jakby zabierając się do dłuższej rozmowy, ale widać nie starczyło mu jeszcze odwagi, bo tylko powtórzył znów:
- Jagienka?...
- Co?
- Kiedy się boję coś rzec...
- Nie bój się. Prosta ja dziewczyna, nie żaden smok.
- Jużci, nie smok! Ale że stryj Maćko powiada, że cię chce brać!...
- Bo chce, jeno nie dla siebie.
I zamilkła, jakby przestraszona własnymi słowy:
- Prze miły Bóg! Jaguś moja... A ty co na to, Jaguś? - zawołał Zbyszko.

NR: WJXZVQM WJKQBBM WJXKBPM WJGQZBM WJVGVXM