- Wam chytrości nigdy nie brakło - odpowiedziała dziewczyna podnosząc w górę oczy.
I po chwili, jakby się nad czym namyśliwszy, ozwała się znowu:
- Ale też wy tego waszego Zbyszka miłujecie! miłujecie! hej!
- Kto by jego nie miłował! - odparł stary rycerz. A ty? Niby to go nienawidzisz?
Jagienka nie odpowiedziała nic wprost, tylko jak siedziała na ławie w podle Maćka, tak przysunęła się do niego jeszcze bliżej i odwróciwszy głowę poczęła go trącać z lekka łokciem:
- Dajcie spokój! com wam winna!