- Mocni oni, juchy, są, ale jakoże myślisz? zali nie wyleci z siodła rycerz najmocniejszy, jeśli ma poderżnięty poprąg i strzemiona?
- Wyleci, jako to prawda, że tu stoję! - odrzekł młodzianek.
- Ha! widzisz! - zawołał grzmiącym głosem Maćko. - Do tegom cię chciał przywieść!
- Bo co?
- Bo Zakon to taki rycerz! A po chwili dodał:
- Z lada gęby tego nie usłyszysz - nie bój się!
I - gdy młody rycerzyk nie mógł jeszcze wymiarkować dobrze, o co chodzi, począł mu rzecz wyjaśniać, zapomniał jednak dodać, że porównanie to nie sam wymyślił, ale że wyszło ono co do słowa z potężnej głowy Zyndrama z Maszkowic.