"Hej! szczuka ja, a oni kiełbie - myślał - niech mi lepiej od głowy nie zachodzą!"
Natomiast zaniepokoiło go co innego: Zbyszko Bóg wie kiedy oto wróci, a przy tym Jagienkę uważa całkiem tylko za siostrę. Nuż dziewka patrzy na niego też jak na brata i nuż nie zechce czekać na jego niepewny powrót?
Więc zwrócił się do niej i rzekł:
- Słuchaj, Jagna, nie mówię ja o Cztanie i Wilku, bo to grube chłopiska i nie dla ciebie. Tyś teraz dwórka!... Ale wedle tego, że to roki ci są!... Już nieboszczyk Zych powiadał, że czujesz Bożą wolę, a to temu kilka lat... Bo ja tam wiem! Mówią, że jak dziewce za ciasno we wianuszku, to ci sama gotowa szukać takiego, co by jej go z głowy zdjął... Ma się rozumieć, że ni Cztan, ni Wilk.:. Ale jakoże miarkujesz?
- O co wy siÄ™ pytacie?
- Nie wydasz-li ty się za kogo bądź?
- Ja?... Ja mniszkÄ… ostanÄ™.
- Nie powiadaj byle czego! A jak Zbyszko wróci? Ale ona potrząsnęła głową:
- MniszkÄ… ostanÄ™.
- No, a jakby cię pokochał? Jakby cię prosił okrutnie? Na to dziewczyna odwróciła zarumienioną twarz do pola, ale wiatr, który właśnie od pola wiał, przyniósł Maćkowi cichą odpowiedź:
- To nie ostanÄ™.