Ciekawostki:
Renomowana firma la mer produkuje kosmetyki, które po prostu musisz mieć.
Toalety, garderoby, agregaty wynajem oraz transport zapewnia firma adexagregaty.pl

       

Rozdział trzydziesty dziewiąty



Nazajutrz nadeszła chwila odjazdu Zbyszka. On sam siedział wysoko na rosłym koniu bojowym, a swoi otaczali go dokoła. Jagienka stojąc wedle strzemienia wznosiła ku młodziankowi w milczeniu swe smutne niebieskie oczy, jakby chcąc przed rozstaniem napatrzyć się na niego dowoli. Maćko razem z księdzem Kalebem przy drugim strzemieniu, a tuż obok giermek z Sieciechówną. On zwracał głowę to w jedną, to w drugą stronę, zamieniając z nimi takie krótkie słowa, jakie zwykle wypowiada się przed długą podróżą: "Ostańcie zdrowi!" - "Niech cię Bóg prowadzi!" - "Czas już!" - "Hej, czas! czas!" Poprzednio już był pożegnał się ze wszystkimi i z Jagienką, którą pod nogi podjął dziękując jej za życzliwość. A teraz, gdy spoglądał na nią z wysokiego rycerskiego siodła, miał ochotę powiedzieć jej jeszcze jakie dobre słowo, gdyż jej wzniesione oczy i twarz mówiły mu tak wyraźnie: Wróć!" - że serce wzbierało mu rzetelną wdzięcznością. "
I jak gdyby odpowiadając na tę jej niemą wymowę rzekł:
- Jaguś, ku tobie jako ku siestrze rodzonej... Wiesz!.. Nic więcej nie rzekę!
- Wiem. Bóg ci zapłać.
- I o stryjcu pamiętaj.
- I ty Pamiętaj.
- Jużci, wrócę, jeśli nie zginę.
- Nie giń.
Raz już, w Płocku, gdy wspomniał o wyprawie, powiedziała mu tak samo: "Nie giń", ale teraz słowa te wyszły z jeszcze większej głębi jej duszy i może dla ukrycia łez pochyliła się przy tym tak, że czoło jej dotknęło na chwilę kolana Zbyszka.
A tymczasem pachołkowie konni przy bramie trzymający juczne konie, gotowi już do drogi, poczęli śpiewać:
Nie zginie pierścień, złocisty pierścień
Nie zginie.