Ciekawostki:
Organizacja wesela jest dość kosztowna, ale często zwraca się z nawiązką.
Polecamy naszej dobrej jakośći materiał do podbudowy, budowlane i do podbudowy.

       

Rozdział trzydziesty piąty



Maćko i Zbyszko długi czas trzymali się w ramionach, gdyż miłowali się wzajem zawsze, a w ostatnich latach wspólne przygody i nieszczęścia uczyniły tę miłość jeszcze silniejszą. Stary rycerz od pierwszego wejrzenia na bratanka odgadł, że Danusi nie ma już na świecie, więc nie pytał o nic, jeno tulił do siebie młodzianka chcąc przez moc tego uścisku pokazać mu, że nie został zupełnym sierotą i że ma jeszcze bliską żywą duszę, gotową podzielić się z nim niedolą.
Aż dopiero, gdy im smutek i boleść znacznie łzami spłynęły, zapytał po długim milczeniu Maćko:
- Zali wydarli ci ją znów, czyli też ci na ręku skonała?
- Na ręku mi skonała pod samym Spychowem odrzekł młodzian.
I począł opowiadać, jak i co było, płaczem i wzdychaniami przerywając sobie opowiadanie, a Maćko słuchał uważnie, wzdychał także i w końcu znów jął wypytywać:
- A Jurand żywie jeszcze?
- Juranda żywiącegom odjechał, ale niedługo mu na świecie i pewnie go już nie obaczę.
- To może lepiej było nie odjeżdżać.
- Jakoże mi było was tu ostawiać?
- Parę niedziel wcześniej alibo później, wszystko jedno!
Ale Zbyszko popatrzył na niego bacznie i rzekł:
- I tak musieliście tu chorzeć? Jako Piotrowin wyglądacie.