-Twoje to, twoje, towarzyszu! Słusznie ci się to należy!
A inni:
-Wiesz, kogoś gonił? Wiesz, kogoś dojeżdżał? To był sam Carolus!
-Na Boga! Póki żyw, tak nie uciekał przed nikim, jak przed tobą. Chwałą niezmierną okryłeś się kawalerze!...
-A co rajtarów przedtem nałuszczył, nim się za samym królem wysforował!
-Małoś tą szablą Rzeczypospolitej w mig nie zbawił!
-Bierz kiesę!
-Bierz kapelusz!
-Zacny był koń, ale dziesięć takich za te skarby kupisz!
Roch spoglądał na nich osłupiałymi oczyma, na koniec zerwał się i zakrzyknął:
-Jam Kowalski, a to pani Kowalska... Idźcie do wszystkich diabłów!
-Rozum mu się pomieszał! - poczęto wołać.
-Konia mi dawajcie! Jeszcze doścignę! - wołał Roch.
Lecz oni wzięli go pod ręce i choć się rzucał, poprowadzili nazad ku Rudnikowi, uspokajając i pocieszając po drodze.
-Dałeś mu pietra! - wołali. -Na co mu to przyszło temu wiktorowi, temu pogromicielowi tylu państw, miast, wojsk!...
-Cha! cha! Poznał polskich kawalerów!
-Sprzykrzy mu się w Rzeczypospolitej. Ciasne nań termina przyszły!
-Vivat Roch Kowalski!
-Vivat! vivat najmężniejszy kawaler! chluba całego wojska!
I poczęto pić z manierek. Dano i Rochowi, a on do dna jeden bukłaczek wychylił i pocieszył się zaraz znacznie.