-Co tam czary! Czasem, gdy spojrzę, jak wszystko idzie naturalnym rzeczy porządkiem, to myślę, że czary głupstwo.
-Sameś głupi! Cicho bądź, nie wywołuj licha! Brzydniesz mi coraz więcej.
-Bodaj bym nie był ostatnim Polakiem, który waszej książęcej mości wierny pozostał, bo za moją wierność samą niewdzięcznością mnie karmią. Wrócę oto w domowe pielesze i będę siedział spokojnie, końca wojny wyglądając.
-Och, daj spokój! Wiesz, że cię miłuję.
-Ciężko mi to zmiarkować. Diabeł mi ten afekt dla waszej książęcej mości wszczepił. Jeśli w czym są czary, to w tym.
Sakowicz prawdę mówił, bo rzeczywiście Bogusława kochał; książę wiedział o tym i dlatego płacił mu, jeśli nie głębszym przywiązaniem, to wdzięcznością, jaką ludzie próżni żywią zawsze dla tych, którzy ich uwielbiają.
Dlatego chętnie zgodził się na jego zamiary względem Anusi Borzobohatej i sam osobiście dopomóc mu postanowił.
W tym celu koło południa, gdy się czuł najzdrowszy, kazał się ubrać i poszedł do Anusi.
-Przyszedłem po dawnej znajomości dowiedzieć się o zdrowiu waćpanny - rzekł - i spytać się, czyli się waćpannie pobyt w Taurogach podobał?
-Kto jest w niewoli, temu się wszystko musi podobać - odrzekła wzdychając Anusia.