Bogusław gorzko się uśmiechnął.
-Lepiej w tym kraju cenią tego, kto się królowej jejmości i szlachcie akomodować umie. Geniusz ni cnota nie popłaca. Szczęście, żem to i książęciem Rzeszy, a za nogę mnie przecie do sosny nie przywiążą. Byle mnie intraty z dóbr tu położonych regularnie dochodziły, nie dbam o całą Rzeczpospolitą.
-Żeby tylko konfiskować nie chciano?
-Pierwej my skonfiskujemy Podlasie, jeśli nie całą Litwę. Tymczasem zawołaj mi Patersona.
Sakowicz wyszedł i po chwili wrócił z Patersonem. Rozpoczęła się przy łożu książęcym narada, skutkiem której nazajutrz do dnia miano ruszać i nagłymi pochodami ciągnąć na Podlasie. Książę Bogusław wieczorem czuł się już o tyle lepiej, że ucztował razem z oficerami i żartami do późna się bawił, słuchając z przyjemnością rżenia koni i szczęku oręża gotujących się do pochodu chorągwi.
Chwilami oddychał głęboko i przeciągał się w krześle.
-Widzę, że ta wyprawa zdrowie mi wróci - mówił do oficerów - bom też wśród tych wszystkich układów i zabaw znacznie pole zależał. Ale w Bogu nadzieja, że poczują rękę moją konfederaci i nasz eks-kardynał w koronie.
Na to zaś Paterson ośmielił się odpowiedzieć:
-Szczęście to, że Dalila nie obcięła włosów Samsonowi.

NR: WQQJGGM WJXQZVM WQXYXVM WQBXYQM WQYXGKM