Ketling zawahał się przez chwilę; widocznym było, że walczy z wrodzoną nieśmiałością, na koniec zarumienił się mocno i odrzekł:
-Przyczyną upadku i śmierci księcia wojewody pani jesteś.
-Ja?... - zapytała ze zdumieniem panna Billewiczówna.
-Tak jest, bo książę nasz wolał zostać w Taurogach niż bratu iść na ratunek, o wszystkim tu zapomniał... przy tobie, pani.
Teraz ona z kolei zapłonęła jak róża purpurowa.
Nastała chwila milczenia.
Szkot stał z kapeluszem w ręku, ze spuszczonymi oczyma i głową schyloną na piersi, w postawie pełnej czci i uszanowania, na koniec podniósł głowę, strząsnął jasne pukle włosów i rzekł:
-Pani, jeżeli cię obraziły moje słowa, pozwól mi klęknąć przed sobą i na kolanach prosić cię o przebaczenie.
-Nie czyń tego, panie kawalerze - odrzekła żywo panna widząc, że młody rycerz zgina już kolano. -Wiem, iż coś rzekł, toś rzekł w szczerości serca, bom to z dawna spostrzegła, żeś mi życzliwy. Zali nie tak? Zali mi waćpan nie życzysz?...
Oficer podniósł swe anielskie oczy do góry i położywszy rękę na sercu, głosem tak cichym jak szmer wiatru, a smutnym jak westchnienie rzekł tylko:
-Ach, pani! pani!...
I w tej chwili przestraszył się, że za wiele powiedział, więc znów głowę schylił na piersi i przybrał postawę dworzanina słuchającego rozkazów ukochanej królewny.

NR: WQQKBGM WJXZJYM WQKQVVM WQBGPQM WQYVVGM