-Niech kto powie, że to nie wuj!... - powtórzył Roch.
-...Tak i ów kościół zdobędę, tak mi Panie Boże dopomóż, amen! - dokończył Zagłoba.
Po czym odwrócił się do swej czeladzi, która już stała przy armatach.
-Ognia!
Szwedów broniących się z rozpaczą w kościele, strach zdjął, gdy nagle cała boczna ściana trząść się zaczęła. Na tych, którzy siedzieli w oknach, przy strzelnicach powycinanych w murze, na załamach wewnętrznych gzymsów, przy gołębich otworach, przez które strzelali do oblegających, jęły się sypać cegły, gruz, wapno. Straszliwa kurzawa wstała w domu bożym i pomieszana z dymem, jęła dławić spracowanych ludzi. Człek człeka nie mógł dojrzeć w ciemności, okrzyki: "Dusim się, dusim się!", powiększyły jeszcze przerażenie. A tu kościół chwieje się, trzask muru, spadanie cegieł, łoskot kul wpadających przez okna, dźwięk ołowianych krat lecących na podłogę, żar, wyziewy ludzkie zmieniają przybytek boży w piekło ziemskie. Przerażeni żołnierze odbiegają bramy, okien, strzelnic. Popłoch zmienia się w szał. Znów przeraźliwe głosy wołają: "Dusim się! powietrza! wody!" Nagle setki gardzieli poczynają ryczeć:
-Białą chorągiew! białą chorągiew!
Komenderujący, Erskin, chwyta za nią własną ręką, aby ją wywiesić na zewnątrz, wtem brama pęka, lawa szturmujących wpada na kształt ławicy szatanów - i nastaje rzeź. Cisza nagle czyni się w kościele, słychać tylko zwierzęce sapanie walczących, zgrzyt żelaza o kości, o kamienną posadzkę, jęki, chlupotanie krwi - czasem głos jakiś, w którym nie masz nic ludzkiego, krzyknie: "Pardon! pardon!" Po godzinie walki dzwon na dzwonnicy poczyna huczeć, i huczy, huczy - Mazurom na zwycięstwo, Szwedom na pogrobne.

NR: WJJGKYM WQYPPZM WQPQXBM WQXKXVM WJZVYXM