-Czemuś to mówił: "gorze!", gdy o tym schwytanym człeku była mowa? - rzekł patrząc surowo i bystro w oczy rycerza - zali nienawiść tak w tobie sumienie zgłuszyła, żeś istotnie nasadził zbója na księcia?
-Na Najświętszą Pannę, której broniłem, nie! - odrzekł Kmicic. -Nie przez cudze ręce chciałbym się do jego gardła dobrać!
-Czemuś mówił: "gorze!" Znasz tego człowieka?
-Znam - odrzekł blednąc ze wzruszenia i wściekłości Kmicic. -Wyprawiłem go jeszcze ze Lwowa do Taurogów... Książę Bogusław porwał do Taurogów pannę Billewiczównę... Miłuję tę pannę!... Mieliśmy się pobrać... Wysłałem tego człeka, ażeby mi o niej dał wiadomość... W takim ręku była...
-Uspokój się - rzekł hetman - dałeś mu jakowe listy?
-Nie... Ona by czytać nie chciała.
-Dlaczego?
-Bo jej Bogusław powiedział, iżem mu się króla porwać ofiarował...
-Wielkie są powody twojej ku niemu nienawiści. Przyznaję...
-Tak, wasza dostojność, tak!
-Czyli książę zna tego człowieka?
-Zna. To wachmistrz Soroka... Onże mi pomagał do porwania Bogusława...
-Rozumiem - rzekł hetman. -Czeka go pomsta książęca...
Nastała chwila milczenia.
-Książę w matni - rzekł po chwili hetman - może się zgodzić go oddać.
-Wasza dostojność! - rzekł Kmicic - niech wasza dostojność zatrzyma Sakowicza, a mnie do księcia wyśle. Może go wydobędę.