-Czy to już wszystko?
-Choćby to było wszystko, sądzę, że podobna rada zgodniejszą jest z honorem szwedzkich żołnierzy niż jałowe z niej drwiny przy kielichach i niż wysypianie się po pijatyce. Ale to nie wszystko. Należy rozpuścić między naszymi żołnierzami, a zwłaszcza między polskimi wieść, że górnicy, którzy teraz nad założeniem miny pracują, odkryli stary przechód podziemny, ciągnący się pod sam klasztor i kościół...
-Masz waszmość słuszność, to dobra rada! - odrzekł Miller.
-Gdy wieść ta między naszymi i polskimi żołnierzami się rozszerzy, sami Polacy będą namawiać mnichów do poddania się, bo i im chodzi, równie jak mnichom, aby to gniazdo zabobonów ocalało.
-Jak na katolika, to nieźle! - mruknął Sadowski.
-Gdyby służył Turkom, nazywałby Rzym gniazdem zabobonów! - odpowiedział książę Heski.
-Wtedy Polacy wyślą niezawodnie od siebie posłów do księży - mówił dalej Weyhard - owa partia w klasztorze, która dawno się chce poddać, pod wpływem przerażenia ponowi swe usilności, i kto wie, czy nie zmuszą przeora i opornych do otworzenia bram.
-"Zginie miasto Priama przez podstęp boskiego Laertydy..." - począł deklamować książę Heski.
-Dalibóg, czysta historia trojańska, a jemu się zdaje, że coś nowego wymyślił! - odpowiedział Sadowski.