-Nic tu po nas! - krzyknął Soroka. -Do koni!
I w tejże samej chwili poczęli wiązać nosze między końmi dla Kmicica.
Dwóch ludzi z rozkazu Soroki stanęło z muszkietami na drodze, z obawy powrotu straszliwego męża.
Lecz książę Bogusław, w przekonaniu, że Kmicic nie żyje, wracał spokojnie do Pilwiszek.
O zmroku już spotkał go cały oddział rajtarów, wysłany przez Patersona, który zaniepokoił się długą nieobecnością księcia.
Oficer ujrzawszy księcia skoczył ku niemu.
-Wasza książęca mość... Nie wiedzieliśmy...
-Nic to! - przerwał książę Bogusław. -Przejeżdżałem konia w kompanii tego kawalera, od którego go kupiłem.
A po chwili dodał:
-I zapłaciłem dobrze.

KONIEC TOMU PIERWSZEGO.