-Oj! jakże to mogłaś myśleć choć godzinę... Toż mnie znałaś, że dawniej do swawoli byłem gotów: usiec, podpalić kogoś, zastrzelić to co innego, ale zdradzić dla zysku, dla promocji - nigdy!... Brońże mnie, Boże, i sadź!... Waćpanna jesteś niewiasta i nie możesz rozumieć, w czym zbawienie ojczyzny, więc ci się nie godzi potępiać ani wyroków dawać. A czemu potępiłaś?... A czemu wyrok wydałaś?... Bóg z tobą!... Wiedzże o tym, że zbawieniu w księciu Radziwille i w Szwedach, a kto inaczej myśli, a zwłaszcza czyni, ten właśnie ojczyznę gubi. Ale nie czas mi dyskursować, bo czas jechać. Wiedz tylko, żem nie zdrajca, nie przedawczyk. Bodajem zginął, jeżeli nim kiedy będę!... Wiedz, żeś niesłusznie mną pogardziła, niesłusznieś na śmierć skazała... To ci mówię pod przysięgą i na wyjezdnym, a mówię dlatego, ażeby zarazem powiedzieć: odpuszczam z serca, ale za to i ty mnie odpuść!
Panna Aleksandra przyszła już zupełnie do siebie.
-Co waćpan mówisz, żem cię niesłusznie posądzała, to prawda, i wina moja, którą wyznawam... i o przebaczenie proszę...
Tu głos jej zadrgał i oczy niebieskie zaszły łzami, a on począł wołać z uniesieniem:
-Odpuszczam! odpuszczam! ja bym ci śmierć moją odpuścił!...

NR: WQZQZVM WJXYKZM WQZVZQM WJQZXYM WQYQVJM