Longinek grający rolę mamy, wrzeszczał, Bohun wrzeszczał, Jaremka-Wołodyjowski wrzeszczał; ale męstwo w końcu przemogło i Bohun, upuściwszy swą ofiarę, począł zmykać z powrotem pod lipę, na koniec dopadłszy ławki padł na nią sapiąc straszliwie i powtarzając:
-Ha, basałyki!... Cud będzie, jeśli się nie zatknę...
Lecz nie tu był jeszcze koniec jego męki, gdyż chwilę później stanął przed nim Jaremka, zarumieniony, z rozwianą czupryną i rozdętymi nozdrzami, podobny do małego czupurnego jastrząbka, i jął powtarzać z większą jeszcze niż poprzednio energią:
-Żeby dziadzio był Bohunem!
Po wielu naleganiach i uroczystym przyrzeczeniu złożonym przez obydwu chłopaków, że tym razem będzie to na pewno ostatni raz, historia powtórzyła się znowu z całą dokładnością; po czym już siedli we trzech na ławie i Jaremka począł nalegać:
-Dziadziu! powiedzieć, kto był najmężniejszy!
-Ty, ty! - odrzekł staruszek.
-I wyrosnę na rycerza?
-Pewnie, że wyrośniesz, bo dobra w tobie krew żołnierska. Daj ci Boże, żebyś był do ojca podobny, bo przy męstwie mniej byś był uprzykrzony... Rozumiesz?
-Powiedzieć: ilu tata zabił?
-Mało sto razy mówiłem! Prędzej byście liście na tej lipie policzyli niż tych wszystkich nieprzyjaciół, którycheśmy obaj z waszym ojcem zgładzili. Gdybym miał tyle włosów na głowie, ilum sam położył, balwierze w Łukowskiem porobiliby fortuny - nic, tylko na podgalaniu mi czupryny. Szelmą jestem, jeślim zeł...

NR: WQVPYKM WQPKBPM WQGVQXM WJKJKGM WQZBGBM