-Łuna od niego bije - mówiła jedna. -Kiedy wszedł, myślałam, że królewicz.
-A oczy ma jak ryś, aż nimi kłuje - odrzekła druga. -Takiemu się nie przeciw!
-Najgorzej się przeciwiać! - odpowiedziała trzecia.
-Panną jak wrzecionem okręcił! Ale już to znać, że mu się udała bardzo, bo i komuż by się ona nie udała?
-Ale i on nie gorszy, nie bój się! Żeby ci się taki zdarzył, poszłabyś i do Orszy, choć to podobno na końcu świata.
-Szczęśliwa panna!
-Bogatym zawsze lepiej na świecie. Ej, ej! złotoż to, nie rycerz!
-Mówiły pacunelki, że i ten rotmistrz, któren jest w Pacunelach, u starego Pakosza, piękny kawaler.
-Nie widziałam ja go, ale gdzie jemu do pana Kmicica! Już takiego chyba na świecie nie ma!
-Padłas! - zawołał nagle Żmudzin, któremu znów się coś w żarnach popsuło.
-A nie pójdziesz, ty kudłaty, ze swoimi wymysłami! Dajże już spokój, bo się i dosłyszeć nie można!... Tak, tak! trudno lepszego niż pan Kmicic na całym świcie znaleźć! Pewnie i w Kiejdanach takiego nie ma!
-Tak to się i przyśni!
-Niechby się choć przyśnił...
W taki to sposób rozprawiały ze sobą szlachcianki w czeladnej. Tymczasem nakrywano co duchu w izbie stołowej, a w gościnnej siedziała panna Aleksandra sam na sam z Kmicicem, bo ciotka Kulwiecówna poszła krzątać się wedle wieczerzy.

NR: WQZJBZM WQXJKBM WQKQBVM WQJKPGM WQJGXXM