- No, a potem co? - spytał Zbyszko.
- Potem umknął wielki kniaź, ale zaraz ducha nabrał, jako to on zwykle. Im mocniej go przygniesz, tym ci lepiej odskoczy, jak leszczynowy kierz. Poskoczyliśmy tedy do tawańskiego brodu bronić przeprawy. Przyszła też garść rycerzy nowych z Polski. No i nici Dobrze! Na drugi dzień nadciągnął Edyga z ćmą tatarstwa, ale już nic nie wskórał. Hej, było wesele! Co on chce przez bród, to my go w pysk. Nijak nie mógł. Jeszcześmy ich nabili i nałapali niemało. Ja sam pięciu ułowiłem, których z sobą do Zgorzelic prowadzę. Obaczycie po dniu, jakie mają psie mordy.
- W Krakowie powiadali, że i na Królestwo może przyjść wojna.
- Albo to Edyga głupi. Wiedział ci on dobrze, jakie u nas rycerstwo, a i to też, że najwięksi rycerze ostali doma, bo królowa nierada była, że Witold na swoją rękę wojny wszczyna. Ej, chytry on jest - stary Edyga! Zaraz pomiarkował u Tawani, że kniaź w siłę rośnie, i poszedł sobie precz, hen, za dziewiątą ziemię!...
- A wyście wrócili?
- A wróciłem. Już tam nie ma co robić. I w Krakowie dowiedziałem się o was, żeście mało co przede mną wyjechali.
- To dlatego wiedzieliście, że to my?
- Wiedziałem, że to wy, bom się wszędzie o was na popasach pytał.
Tu zwrócił się do Zbyszka:
- Hej, mój Boże, to ja cię małego ostatni raz widział, teraz zasie, choć i po ciemku, miarkuję, żeś chłop jak tur. A zaraz gotów był z kuszy dziać!... Widać, że na wojnie bywałeś.
- Mnie od małości wojna chowała. Niech stryjko powie, czyli mi doświadczenia brak.
- Nie potrzebuje mi stryjko nic mówić. Widziałem w Krakowie pana z Taczewa, który mi o tobie rozpowiadał... Ale pono ów Mazur nie chce ci dziewki dać, a ja bym ta nie był taki zawzięty, boś mi się udał... Zapomnisz ty o tamtej, jeno zobaczysz moją Jagienkę. To ci rzepa!...
- A nieprawda! Nie zapomnę, choćbym i dziesięć takich jak wasza Jagna obaczył.
- Za nią pójdą Moczydoły, gdzie jest młyn. Było też na łęgach, jakem wyjeżdżał, dziesięć świerzop dobrych ze źrebięty... Niejeden mi się jeszcze o Jagnę pokłoni - nie bój się!
Zbyszko chciał odpowiedzieć: "Ale nie ja!" - lecz Zych ze Zgorzelic począł sobie znów pośpiewywać:

NR: WQGJPVM WQZXXJM WQJVXPM WJJQBXM WQPZPPM