- A czemuż drogę zagradzasz?
- Odpowiadaj; bo kusze napięte. - A u nas... wypięte - strzelaj!
- Odkazujże po ludzku, bo ci będzie bieda. Na to odpowiedziała Zbyszkowi wesoła pieśń:
Jedna bieda z drugą biedą
Na rozstaju w taniec idą...
Hoc! hoc! hoc!
Na cóż im się taniec przyda?
Dobry taniec, chociaż bieda...
Hoc! hoc! hoc!
Zdumiał się usłyszawszy taką odpowiedź Zbyszko; a tymczasem pieśń ustała; ale ten sam głos spytał:
- A jak się ta ma stary Maćko? Dycha jeszcze?
Maćko przypodniósł się na wozie i rzekł:
- Dla Boga, to jacyś swoi!
Zbyszko zaś ruszył koniem naprzód:
- Kto o Maćka pyta?