Zbyszko tymczasem ochłonął i rzekł:
- Jakże to? To woli boskiej chcecie się przeciwić?
A na to Jurand:
- Jak będzie wola boska, to ją dostaniesz, jeno ci mojej nie mogę przychylić. Ba, rad bym ci przychylił, ale nie lża...
To powiedziawszy podniósł Danusię i wziąwszy ją na ręce skierował się ku drzwiom, gdy zaś Zbyszko chciał mu zastąpić drogę, zatrzymał się jeszcze na chwilę i rzekł:
- Nie będę na cię krzyw o rycerskie służby, ale mnie więcej nie pytaj, gdyż nie mogę ci nic rzec.
I wyszedł.