- To i dobrze - rzekł Zbyszko - ale czemu to? zali kto nie zachorzał?
- Nie. Jeno księżna ma gościa z Mazowsza. - Samże książę przyjechał?
- Nie książę, jeno Jurand ze Spychowa - odrzekł dworzanin.
Usłyszawszy to Zbyszko zmieszał się okrutnie i serce poczęło mu się tak tłuc w piersi jak wówczas, gdy mu czytano wyrok śmierci.


NR: WQZPKJM WQGYKJM WQVKVXM WJKXKJM WJKJQPM