Jeno co do Lichtensteina - rzekł Zawisza - nie wiemy, czy ci będzie chciał stanąć, gdyż jest zakonnik, a do tego i jeden ze starostów w Zakonie. Ba! powiadali ludzie z jego orszaku, że byle doczekał, to i wielkim mistrzem z czasem zostanie.
Jeśli walki odmówi, to cześć utraci - ozwał się Lis z Targowiska.
- Nie - odpowiedział Zawisza - gdyż nie jest rycerz świecki, zakonnikom zaś nie wolno do pojedynczej walki stawać.
- A przecież często bywa, że stają.
- Bo się prawa w Zakonie popsowały. Różne oni składają śluby - i słyną z tego, że ku zgorszeniu całego chrześcijańskiego świata raz wraz je łamią. Ale do walki na śmierć może Krzyżak, a zwłaszcza komtur, nie stanąć.
- Ha! to go chyba na wojnie dostaniesz.
- Kiedy powiadają, że wojny nie będzie - rzekł Zbyszko - gdyż Krzyżacy boją się teraz naszego narodu.
Na to Zyndram z Maszkowic rzekł:
- Niedługo tego spokoju. Z wilkiem nie może być zgody, bo on musi cudzym żyć.
- A tymczasem może nam przyjdzie z Tymurem Kulawym za bary się wziąć - ozwał się Powała. Książę Witold klęskę poniósł od Edygi - to już pewna.
- Pewna. I wojewoda Spytko nie wrócił - przywtórzył Paszko Złodziej z Biskupic.
- A kniaziów litewskich siła została na polu.
- Królowa nieboszczka przepowiadała, że tak będzie - rzekł pan z Taczewa.
- Ha! to może i przyjdzie nam na Tymura wyruszyć.
Tu rozmowa zwróciła się na litewską wyprawę przeciw Tatarom. Nie było już żadnej wątpliwości, że książę Witold, wódz więcej porywczy niż biegły, poniósł straszliwą klęskę pod Worsklą, w której legło mnóstwo bojarów litewskich, ruskich, a z nimi razem garść posiłkowych rycerzy polskich, a nawet i krzyżackich. Zebraniu Amyleja biadali szczególnie nad losem młodego Spytka z Melsztyna, największego pana w Królestwie, który pociągnął na wyprawę jako ochotnik i po bitwie przepadł bez wieści. Wynoszono też pod niebo jego prawdziwie rycerski postępek, że dostawszy od wodza nieprzyjaciół kołpak ochronny, nie chciał takowego w czasie bitwy wdziać, przekładając śmierć sławną nad życie z łaski pogańskiego władcy. Nie było jednak jeszcze pewności, czy zginął, czy popadł w niewolę. Z niewoli miał zresztą czym się wykupić, gdyż bogactwa jego były niezmierne, a w dodatku król Władysław puścił mu był w lenne posiadanie całe Podole.