Usłyszawszy to księżna poczęła nowe żale rozwodzić:
- Prawią ludzie - i bogdaj słusznie, że wkrótce musi wielka wojna nastąpić, w której po jednej stronie będzie Królestwo Polskie i wszystkie narody mówiące podobną do polskiej mową, a z drugiej wszyscy Niemcowie i Zakon. Jest podobno o tej wojnie proroctwo jakowejś świętej...
- Brygidy - przerwał uczony opat - osiem roków temu została ona w poczet świętych zaliczona. Pobożny Piotr z Alwastra i Maciej z Linkőping spisali jej objawienia, w których wielka wojna istotnie jest przepowiedziana.
Zbyszko aż zadrżał z radości na te słowa i nie mogąc wytrzymać zapytał:
- A prędko ma być?
Lecz opat, zajęty księżną, nie dosłyszał, a może udał, że nie dosłyszał pytania.
Księżna zaś mówiła dalej:
- Cieszą się i u nas młodzi rycerze na oną wojnę, ale starsi i rozważniejsi tak mówią: "Nie Niemców mówią - się boim, choć wielka jest ich potęga i pycha, nie ich kopii i mieczów, ale - prawią - relikwii krzyżackich się boim, bo przeciw tym na nic wszelka moc ludzka."
Tu Anna Danuta spojrzała z przestrachem na opata i dodała cichszym głosem:
- Podobno prawdziwe drzewo Krzyża Świętego mają: jakże z nimi wojować?
- Przysłał im je król francuski - odrzekł opat. Nastała chwila milczenia - po czym zabrał głos Mikołaj z Długolasu, zwany Obuchem, człowiek bywały i doświadczony.
- Byłem w niewoli u Krzyżaków - rzekł - i widywałem procesje, na których ową wielką świętość noszono. Ale oprócz tego jest w klasztorze w Oliwie siła innych najprzedniejszych relikwii, bez których nie byłby Zakon do takiej potęgi doszedł.
Na to powyciągali benedyktyni głowy ku mówiącemu i z wielkim zaciekawieniem poczęli pytać:
- Powiadajcie, co jest?
- Jest krajka z szaty Najświętszej Panny - odrzekł dziedzic z Długolasu - jest trzonowy ząb Marii Magdaleny i głowienki z krza ognistego, w którym się sam Bóg Ojciec Mojżeszowi pokazał, jest ręka św. Liberiusza, a co kości innych świętych, tych bym na palcach u rąk i nóg nie zliczył...