- Pewnikiem...
Ruszyli i jechali czas jakiś w milczeniu, tylko konie parskały wyrzucając z nozdrzy słupy pary - i obcy rycerze poczęli między sobą szwargotać. Lecz po chwili Jędrek z Kropiwnicy zapytał:
- Jakoże was zowią, bom niedobrze dosłyszał?
- Zbyszko z Bogdańca.
- Moiście wy! A toć tamtemu, co to Jurandównie ślubował, podobnie było.
- Zali myślicie, że się zaprę? - odpowiedział prędko i z dumą Zbyszko.
- Bo i nie ma czego. Miły Boże, to wyście ów Zbyszko, któremu dziewucha nałęczką głowę nakryła! Po powrocie z Krakowa wszystkie dwórki o niczym innym nie gadały, jeno o was, a niejednemu to aż śluzy, słuchajęcy, po jagodach ciekły. Toście wy! Hej! radość też będzie na dworze... że to i księżna was nawidzi.
- Bóg jej błogosław i wam także za dobrą nowinę... Bo jak mi powiedzieli, że się wydała, to ażem ścierpł.
- Co się miała wydać!... Łakoma to jest rzecz taka dziewka, bo za nią cały Spychów stoi, ale choć siła jest gładkich chłopów na dworze, żaden ci jej w ślepia nie zaglądał, bo każden i jej uczynek, i wasze ślubowanie szanował. Nie byłaby też dopuściła do tego i księżna. Hej! będzie radość. Po prawdzie, przekomarzali się czasem dziewusze. Powie jej kto: "Nie wróci twój rycerz" - to ona jeno piętami przytupuje: "Wróci! wróci!" - chociaż nieraz, gdy kto jej rzekł, żeście inną wzięli, to i do płakania przychodziło.
Rozczuliły te słowa Zbyszka, ale zarazem chwycił go gniew na ludzkie gadanie, więc rzekł:
- Kto o mnie takie rzeczy szczekał, to go pozwę! A Jędrek z Kropiwnicy począł się śmiać:
- Baby na przekór gadały! Będziecie pozywać baby? Mieczem przeciw kądzieli nie poradzisz!
Zbyszko rad, że mu Bóg zesłał tak wesołego i życzliwego towarzysza, począł go wypytywać o Danusię, potem o obyczaje mazowieckiego dworu, i znów o Danusię, potem o księcia Janusza, o księżną, i znów o Danusię na koniec jednak wspomniawszy o swych ślubach rozpowiedział Jędrkowi, co słyszał po drodze o wojnie jako się ludzie do niej gotują, jako jej z dnia na dzień czekają - a wreszcie zapytał, czyli i w księstwach mazowieckich tak samo myślą.
Lecz dziedzic Kropiwnicy nie myślał, aby wojna była tak bliska. Gadają ludzie, że nie może inaczej być, ale on słyszał oto, jak raz sam książę mówił do Mikołaja z Długolasu, że pochowali rogi Krzyżacy i że byle król nastawał, to i z ziemi dobrzyńskiej, którą porwali, odstąpią, bo się potęgi jego boją --. albo przynajmniej. będą sprawę przewłóczyć, póki się dobrze nie przygotują.
- Zresztą - rzekł - książę niedawno do Malborga jeździł, gdzie pod niebytność mistrza wielki marszałek go podejmował i gonitwy dla niego wyprawił, a teraz u księcia komtury bawią - i ot, nowi goście jeszcze jadą...