- Będzie sadła na jakie dwa roki!
- A widły połamane, patrz!
- To i bieda, bo co ja w domu powiem?
- Albo co?
- Bo tatuś nie byliby mnie wcale do boru puścili ,więc musiałam czekać, póki się wszyscy nie pokładą.
Po chwili zaś dodała:
- Nie powiadaj też, żem tu była, żeby nade mną nie cudowali.
- Ale cię pod dom odprowadzę, bo jeszcze wilcy na cię napadną, a widełl nie masz.
- No - dobrze!
I tak rozmawiali czas jakiś przy wesołym brzasku ogniska, nad trupem niedźwiedzia, podobni oboje do jakichś młodych leśnych stworzeń.
Zbyszko popatrzał na wdzięczną twarz Jagienki oświeconą blaskiem płomienia i rzekł z mimowolnym zdziwieniem:
- Ale takiej drugiej dziewczyny jak ty, to chyba na świecie nie ma. Tobie by na wojnę chodzić!
Ona zaś spojrzała mu na chwilę w oczy, po czym odrzekła prawie smutno:
- Ja wiem... ale nie śmiej się ze mnie.