- Oj, córuchno ty moja! oj, niebogo sieroto! Co ja, - biedny chudzina, w Zgorzelicach pocznę, jak mi cię zabiorą - co ja pocznę!...
- A trza ją będzie niezadługo dać! - zawołał Zbyszko.
Zych zaś w mgnieniu oka z rozczulenia przeszedł do śmiechu:
- Chy! chy! A dziewce piętnaście roków i już ją do chłopów ciągnie!... już jak którego choć z daleka uwidzi to aże kolanem o kolano trze!...
- Tatusiu, bo sobie pójdę - rzekła Jagienka.
- Nie chodź! dobrze z tobą...
Po czym jął mrugać tajemniczo na Zbyszka.
- Zajeżdża ich tu dwóch: jeden młody Wilk, syn starego Wilka z Brzozowej, a drugi Cztan z Rogowa. Żeby cię tu zastali, zaraz by wzięli na cię zgrzytać, jako i na się wzajem zgrzytają.
- O wa! - rzekł Zbyszko.
Po czym zwrócił się do Jagienki i mówiąc jej: ty, wedle polecenia Zycha, zapytał:
- A ty którego wolisz?
- Żadnego.
- Wilk sierdzisty pachołek! - zauważył Zych.
- Niech w innÄ… stronÄ™ wyje!
- A Cztan?